U podnóża Ślęży
W okolicach Ślęży, tej magicznej od wieków góry dolnoślężan, bywamy często, ale jakoś tak się złożyło, że nigdy nie było nam dane podziwiać jej okolic od tej strony. A jak się okazało nie był to stracony czas.
Zaczęliśmy od obejrzenia zameczku w Górce (obecnie część Sobótki), który z zaniedbanego ośrodka FWP zamienia się w całkiem ładny hotelik.
Maciek chętnie pozował na grzbiecie romańskiego lwa z XII wieku,
a później spacerowaliśmy po okolicy, by podziwiać obiekt z daleka,
i poszaleć na pobliskim placu zabaw.
Podczas postoju na lody w sklepie w Strzelcach przysiedliśmy na skwerku pod "pomnikiem średniowiecznego prawa" czyli krzyżem pokutnym, jakich w tych okolicach zachowało się sporo.
Drugą część naszej wycieczki stanowiło zwiedzanie pobliskich kamieniołomów granitu, które należą do największych w Polsce
i podziwianie naturalnych skalniaków.
Wniosek jaki nasuwa się po takiej wycieczce jest nienowy: "cudze chwalicie, swego nie znacie". A wydawałoby się, że okolice Ślęży już niczym nas nie zaskoczą...