Włoskie impresje

czyli z wakacji '98 w słonecznej Italii wspomnień i fotografii kilka

Uwaga generalna: Włochy to piękny kraj! Warty obejrzenia.

Pitigliano - fot. z widokówki

Na zdjęciu powyżej widok na Pitigliano - starą miejscowość położoną malowniczo na skałach tufowych nad wąwozem. Historia wyziera tutaj zza każdego zakrętu - XVI w. akwedukt, stare groty sięgające czasów Etrusków i wiele innych śladów. Dzień dzisiejszy bardziej prozaiczny, ale na plus trzeba dodać znaną regionalną wytwórnię win ;-).

Poniżej dwie fotki z gorących źródeł niedaleko Saturnii. Czyż nie jest tam uroczo... Dodam tylko, że woda ma stałą temperaturę ok. 36°C i ma właściwości lecznicze. Na szczęście na zdjęciach nie widać, że przy tym wydziela niezłą woń... Ale niesamowita okolica i lecznicza, ciepła kąpiel są warte wyprawy. Woda ma tam naprawdę taki niesamowity błękitny odcień, a tarasy tworzą wgłębienia na kształt wanien, w których wylegują się przyjezdni. Czas spędzany w wodzie można sobie umilić nawiązywaniem nowych znajomości, tak jak to uczynił Maciuś i Asia, którzy chociaż nie bardzo rozumieli co mówi ich nowa koleżanka, to świetnie się bawili.

Niedaleko Saturnii można spotkać grobowce Etrusków, którzy zamieszkiwali te ziemie jeszcze przed Rzymianami i wykształcili bardzo bogatą kulturę. Na fotografii widać naszą ekipę w okolicach Tumba Illdebranda (czyli po naszemu Grobu Illdebrandy). Jest to jedno z bardziej znanych miejsc, gdzie odkryto bogate pamiątki po Etruskach.

Grobowce Etruskie

Opuściwszy pamiątki po Etruskach warto udać się do niedalekiej Sovany, uroczego starego miasteczka. Sovana od pierwszego spojrzenia skojarzyła mi się z folderami biur podróży z Włoch. Stara kamienna zabudowa, ulice i place wyłożone kostką podobną do naszych cegieł. Wąskie uliczki, tawerny, ratusz z dzwonnicą, a nieopodal źródełko, z którego można się napić zimnej wody. I ten spokój. Po obejrzeniu ryneczku warto nadłożyć 15 minut marszu, by obejrzeć XII w. bazylikę.

Sovana - fot. z widokówki

Isola del Giglio to kolejne przemiłe wspomnienie z wakacji. Malutka wyspa, do której dopływa prom z Santo Stefano o typowo turystycznym charakterze i przepięknej faunie podwodnej, którą można zaobserwować nawet z brzegu. Tu właśnie, na skalistych wybrzeżach spotkaliśmy pierwsze kolonie jeżowców, krabiki i czerwone rybki. Właśnie na Giglio jedliśmy też najlepszą pizzę, nawet dzieci się nią nie mogły najeść. Do tego stara zabudowa portu. Po bliższym poznaniu nie dziwi, że właśnie Isola del Giglio jest ulubionym celem wakacyjnym bogatych Rzymian.

Beata i Maciuś na Giglio

Jak już piszemy o wyspach to nie można pominąć Elby. Po dotarciu do Portoferaio (bardzo przyjemny prom z Piombino) każdy niezwłocznie udaje się do Villa San Martino - miejsca gdzie przebywał Napoleon podczas swego pobytu na Elbie (po wizji lokalnej stwierdziliśmy, że nie można tego nazwać zesłaniem :-). Niestety w niedzielę zamykają o 13°° a my byliśmy pół godziny później i pozostał nam tylko widok z zewnątrz.

Willa Napoleona na Elbie

W moim opisie nie może oczywiście zabraknąć tak bliskiego nam Castiglione della Pescaia. Miejscowości niedaleko naszej Principinki. Przepięknie położone dawne miasto warowne góruje nad obecnym Castiglione. Można tutaj zjeść pyszne lody, a potem pospacerować po nabrzeżu portowym podziwiając piękne jachty i sprzedawane świeże owoce morza.

Castiglione della Pescaia

Na zakończenie tej wakacyjnej podroży pozwolę sobie zamieścić jedno ze zdjęć znad bardzo słonej wody, w której spędziliśmy pół urlopu, a dzieci najchętnie wogóle by z niej nie wychodziły.

Dzieci z pontonem

Na tym kończę i zapraszam na osobną stronę poświęconą wycieczce do Rzymu (ale uwaga - znowu dużo fotek).

 

Przejście do strony głównej Powrót do strony głównej Przejście do strony głównej