Włoskie impresje

czyli z wakacji '99 w słonecznej Italii wspomnień i fotografii kilka


Po obejrzeniu pierwszej części wspomnień z podróży do Włoch (wakacje '98) chyba już nikogo nie muszę przekonywać do tego, że wycieczka do tego kraju to prawdziwa przyjemność. Los sprawił, że po wielu perypetiach udało nam się ponownie spędzić wakacje w południowej Toskanii i choć odwiedziliśmy kilka miejsc znanych nam z ubiegłego roku, to jednak zobaczyliśmy też sporo nowych rzeczy i im głównie poświęcę tą stroniczkę. Znajdziesz na niej drogi Czytelniku sporo zdjęć, ale choć i tak nie oddadzą tego piękna i klimatu, to myślę, że zastąpią tysiące słów, którymi i tak bym tego nie przekazał...


W tym oto sympatycznym domku na Via delle Conchiglia 11 zatrzymaliśmy się i stąd wyruszaliśmy na poznawanie okolic.

Nasz domek w Principinie

Włochy to wielka kolebka historii i kultury. By się o tym przekonać wystarczy prześledzić pamiątki po dawnych mieszkańcach tych ziem - Etruskach i oczywiście Rzymianach. Doskonałą okazją do tego było odwiedzenie parku archeologicznego w Roselle.

Wykopaliska w Roselle

Aż wstyd się przyznać, ale będą przed rokiem kilkakrotnie w Grosetto nigdy nie odwiedziliśmy tutejszej starówki... W tym roku udało nam się ten błąd naprawić i zajrzeć w głąb pomedycejskich murów obronnych, by przekonać się, że katedra w Grosetto jest prześliczna i na pewno zasługuje na uwagę.

Katedra w Grosseto

Z zachwytem podziwialiśmy ogromną precyzję i piękno zaklęte w kamieniu.

Katedra w Grosseto

Choć może nie do końca zrozumieliśmy symbolikę wszystkich detali na katedrze, to samo ich piękno jest urzekające...

Katedra w Grosseto

Jednym z marzeń każdego turysty jest zobaczenie słynnej Krzywej Wieży w Pizie - nam się udało je zrealizować. Jednocześnie okazało się, że wieża (z założenia dzwonnica) jest tylko jednym z kilku przepięknych budynków znajdujących się w miejscu słusznie zwanym "Polem Cudów". Tutejsza katedra czy baptysterium w niczym nie ustępują jej urodzie, a ich jedyną "wadą" jest to, że stoją prosto.

"Pole Cudów" w Pizie

Choć Krzywa Wieża chyli się ku upadkowi dzięki naszej bezinteresownej pomocy nie do końca się zawaliła :-).

Piza choć jest stosunkowo niedużym miastem, oprócz Pola Cudów może poszczycić się również innymi zabytkami i słynnym uniwersytetem. Jednym z zabytków jest Palazzo dei Cavalieri, który stoi na miejscu dawnego ratusza, a znajduje się w nim Scuola Normale - najważniejszy wydział tutejszego uniwersytetu.

Piazza dei Cavalieri w Pizie

Wracając z Pizy udało nam się przyjrzeć z bliska wybrzeżu w okolicach Livorno, które było dzikie i niedostępne, a jednocześnie pięknie ukształtowane przez przyrodę.

Maciuś niedaleko Livorno

Póżniej jeszcze niejednokrotnie byliśmy pod wrażeniem skalistych brzegów z krystalicznie czystą wodą tak odmiennych od piaskowych plaż Principiny. Tak było np. w okolicach Talamone.

Okolice Talamone

Nie mogąc zobaczyć wszystkiego z lądu zdecydowaliśmy się na całodniową podróż statkiem wzdłuż wybrzeża Maremmy i pomiędzy wyspami archipelagu...

Beatka na statku

... z których szczególnie zapmiętaliśmy znaną nam już z ubiegłego roku Giglio i prześliczną Gianutrię.

Isola del Giglio - Giglio Castello

Zapamiętana z ubiegłego roku Saturnia nie dawała nam spokoju i nie broniliśmy się przed ponownymi odwiedzinami. To miejsce o niepowtarzalnym uroku przyciąga jak magnes.

Maciuś w Saturnii

Sovana była jednym z tych miejsc, które obiecaliśmy sobie konicznie odwiedzić powtórnie, by upewnić się, że w tym miejscu czas się zatrzymał kilkaset lat temu...

Rynek w Sovanie

Sorano, to kolejne stare miasteczko (obok Pitigliano), które odwiedziliśmy w czasie wyprawy do Saturnii. Jego centralnym punktem jest wymieniana we wszystkich przewodnikach Rocca czyli twierdza, ale nas urzekły w nim dwie rzeczy - piękne krajobrazy i labirynty uliczek i zaułków w starej części miasta, gdzie zabłądziliśmy. Stojąc na szczycie twierdzy i podziwiając panoramę okolicy z jeszcze większą siłą rzuca się w oczy, że Włochy to kraj bardzo górzysty.

Panorama Sorano

Chyba nic nam się tak nie kojarzy z krajobrazem toskańskim jak pospolite pinie. Ich charakterystyczne kształty można spotkać wszędzie, ale dopiero w naturalnym środowisku, jakie zapewniał Park Narodowy Maremma, ujawniało się całe ich piękno.

Pinie w Maremmaremie

Tradycyjne rogate bydło Maremmy wygląda w rzeczywistości jeszcze bardziej okazale niż na stronach przewodników dla turystów. Imponujące były nie tylko jego rogi, ale też... spokój z jakim traktowało podziwijących je turystów.

Tradycyjne bydło Maremmy

Bogata fauna, to cecha charakterystyczna nie tylko obszarów parku narodowego Maremma, ale całego tego regionu. Dowodem na to niech będzie zdjęcie jaszczurki z Roselle - jej przodkowie byli pewnie doskonale znani Etruskom zamieszkującym te ziemie kilka tysięcy lat temu.

Jaszczur(ka) w Rossele

Flora nie ustępowała faunie ani na krok. Kwitnące kwiaty, dla Polaków często dość egzotyczne, to normalna rzecz na każdym kroku. Czy były to majestatyczne hibiskusy, egzotyczne agawy i opuncje, czy nawet zwykłe osty i cykorie - wszystkie one przyciągały wzrok, a ich obecność na każdym kroku przypominała, że w południowej Toskanii panuje klimat prawdziwie śródziemnomorski.

Kwiat Hibiskusa

Oczywiście na codzień nie zabrakło przesiadywania na plaży i licznych kąpieli - dzieci by nam nie wybaczyły :-). Płytki brzeg i ciepła woda sprzyjały licznym kąpielom i zabawie w wodzie.

Dzieci na foce

Niestety wszystko co piękne się kończy, tak i my musieliśmy powrócić do naszej codzienności. Jednak wspomnienia z i o Toskanii na długo pozostaną w naszej pamięci.


Przejście do strony głównej Powrót do strony głównej Przejście do strony głównej